"Szary domek" Katarzyna Szestak
Czy kojarzycie reklamę portalu z ogłoszeniami, gdzie to domy szukają swoich lokatów? Ten sam motyw wykorzystała Katarzyna Szestak pisząc bajkę „Szary Domek”. Tytułowy domek pojawia się nagle na niezbyt przyjaznej ulicy Wietrznej. Jej nazwa nie jest przypadkowa, bo hula tam wiatr. Domek zaprzyjaźnia się z wiatrem, ale ten powsinoga raczej nie nadaje się na lokatora. Jednak wykorzystuje on swoje „znajomości”, aby ułatwić domkowi spełnienie jego marzenia. Czyli, żeby w końcu ktoś miły w nim zamieszkał?
Szestak napisała magiczna i spokojną bajkę. Zresztą już dobór bohaterów to zapowiada: skromny domek rozmawiający z wiatrem. Oczywiście to nie koniec, bo w toku fabuły szereg postaci próbuje zamieszkać w Domku – a każda niezwykła – jednak albo oni, albo on czuję, że to nie to. Że nie są dla siebie stworzeni. Aż, w końcu...
Ta historia nas oplata i prowokuje do snucia marzeń. Marzeń o swoim miejscu na ziemi, a także rozważań o przyjaźni i więzi. Na mnie, jako rasowego domatora, mocno oddziaływały obrazy siedzenia w fotelu i picia herbaty. Możecie się śmiać, ale właśnie w takich momentach jestem szczęśliwa i spokojna. Czuję się bezpieczna i ładuję baterię. Mój dom jest moim azylem, ale też przyjacielem.
No właśnie, skoro już wspominałam o przyjaźni. Szestak pokazuje w tej bajce, jak ważne jest tworzenie relacji. W toku fabuły Domek buduje siateczkę życzliwych mu osób. To dodaje mu pewności siebie, dzięki czemu, w finale, łatwiej nawiązuje wieź z tym idealnym lokatorem.
Fantastyczna książka do czytania do snu. Ciepła, otulająca, wyciszająca, przytulna jak nasze ulubione fotele. Bajka o tym, że każdy z nas i mały, i duży, i głośny, i cichy może marzyć i być szczęśliwy. Bajka o pięknej przyjaźni, która jest wsparciem w smutku i radości. Polecam.



















