"The Raven Boys. Komiks" Maggie Stirfvater, Stephanie Williams, Sas Milledge
Czy na cmentarzu można zobaczyć ducha? Teoretycznie tak, ale w praktyce nie jest to takie łatwe. 24 kwietnie, wigilia świętego Marka. Blue zauważa ducha, pomimo że nie jest medium. Chłopak jeszcze żyje, ale – skoro jego dusza przemaszerowała Drogą Umarłych – umrze w najbliższym roku. Zdradza on Blue swoje imię, a ta chce go ostrzec. Czy to w czymkolwiek pomoże? Szczególnie, że na dziewczynie ciąży klątwa. Los krzyżuje jej drogi z grupką uczniów elitarnego liceum. Szukają oni śladów pochówku walijskiego króla. Dziewczyna dołącza do nich. Pochodzi z rodziny wróżbitów i magia nie jest jej obca. Ile będą ich kosztował te poszukiwania? Z czym będą musieli się zmierzyć?
„The Raven Boys. Komiks” czyli przeniesie do rysunkowej formy powieści Maggie Stiefvater. Od razu muszę zaznaczyć, że pierwowzoru nie znałam, więc nie jestem w stanie ocenić, na ile jest to udane przedsięwzięcie. Dla mnie jest to świeża historia, świeża książka. Natomiast – jeśli mogę podzielić się pewnym odczuciem – mam wrażenie, że forma ta nie do końca oddaje profil postaci i dynamikę ich relacji, a przynajmniej je upraszcza.
Za to Sas Milledge cudownie oddała klimat tej historii. Początkowo można odnieść wrażenie, że dostaniemy zlepek fragmentów do złożenia. Tak, autorka bawi się scenami. Śmiało między nimi przeskakuje i odważnie pcha tę historię do przodu. Jak już wspomniałam traci na tym psychologia postaci, ale zyskuje akcja. Bez żadnych zbędnych wstępów wkraczamy do świata magii, tajemnic i osobliwych bohaterów. Właściwie muszę przyznać, że postacie są ciekawe, a pewne oderwanie o spraw codziennych i obojętność, oczywistość z jaką podchodzą do (szeroko pojętej) magii czyni je jeszcze bardziej intrygującymi.
Historia z „The Raven Boys” łączy w sobie zarówno młodzieżowe relacje (przyjaźń i zauroczenie), jak i fascynację magią. Dla mnie nawiązanie do walijskiej legendy to prawdziwy sztos. Te opowieści pełne dzielnych wojów, jak i przesycone magią ziemi są przecudowne. Magiczne i heroiczne. A bohaterowie „The Raven Boys” podążają ich śladem. Na własnej skórze doświadczają ich energii. I, co jest sukcesem autorek tego komiksu, my mamy okazję poczuć tę energię. Zawsze trudno ubrać mi moje odczucia w słowa, bo komiksowe historie odbiera się nieco szczerzej. One oddziałują na inne zmyły i ten komiks te zmysły pobudził. Tak, przyznałam na początku, że pogrzebałabym głębiej w relacjach między postaciami i przypatrzyła się im samym. Pewnie dlatego sięgnę po powieść, bo – tak czuję – komiks ten jest ciekawym eksperymentem. Dodaje jej koloru. Pozwala inaczej spojrzeć na świat wykreowany przez Maggie Stiefvater.
[Egzemplarz recenzencki]




















