"Kroniki Archeo. Zaginiony klucz do Asgardu" Agnieszka Stelmaszyk
Czego jeszcze nie było w cyklu „Kroniki Archeo”? Mitologii nordyckiej. Proszę bardzo. Kolejny tom przygód Ostrowskich i Gardnerów zatytułowany jest „Zaginiony klucz do Asgardu”. Razem z bohaterami wyruszymy na wyspy Wolin i Bornholm i odkryjemy sekrety Wikingów, a to wszystko będzie okraszone sporą dawką wiedzy i dynamicznej akcji.
Czyżby bohaterowie mieli tendencję pojawiać się tam, gdzie coś się dzieje? Ostrowscy przebywają na wyspie Wolin, gdzie rodzice prowadzą pracę archeologiczne. Poznają Helenkę, która zaczyna wypytać się ich o skarb Wikingów. Dziewczynka śledzi pewną kobietą, która – w jej mniemaniu – podejrzanie się zachowuje. Równolegle poznamy pewnego doktoranta. Jego już świętej pamięci opiekun naukowy podarował mu notes. Nad czym pracował profesor?
Mamy tu kolejną brawurową odsłonę cyklu „Kroniki Archeo”. A mówi się, że archeolodzy tylko jeżdżą na „wykopki”. Oczywiście żartuje. Agnieszka Stelmaszyk poraz kolejny wciąga swoich bohaterów w wir intryg pisząc sensacyjną, pełną historycznych ciekawostek, powieść dla dzieci. I jak to opowieści sensacyjne i ta jest momentami nieco naciągana, jednak dynamika akcji sprawia, że to wybaczamy. Tu nie ma czasu myśleć trzeba działać, bo typku spod ciemnej gwiazdy nie mają litości nawet dla dzieci.
Jak już wiecie jestem wielką fanką cyklu „Kroniki Archeo”. Ja w ogóle uważam, że historia jest bardzo ciekawa, ale w szkole nie zawsze taką się ją przedstawia. Natomiast Agnieszka Stelmaszyk robi to rewelacyjnie. Szacunek, że w każdym tomie sięga po inne kultury pokazując ich dziedzictwo. A przy tym wymyśla kolejne sytuacje, które sprawiają, że te książki czyta się w napięciu. Bardzo dobre połączenie.
Książki z cyklu "Kroniki Archeo" można kupić w popularnej księgarni. KLIK
[Egzemplarz recenzencki]























