"Ninja księżniczki. Różowa masakra" Agata Komosa-Styczeń
Jaki jest Twój ulubiony kolor? Czy lubisz go subtelnie, a może jesteś fanatykiem, który chodzi ubrany tylko w swoje ukochane barwy, a każdy detal dobiera w zgodzie z nimi? Są takie kolory, które budzą kontrowersje. Chociażby taki różowy. Niby słodki, ale komu ta słodycz pasuje? Czy jest tylko dla dziewczyn? A może w pewnym wieku już nie wypada go nosić? Różowy poróżnił nawet przyjaciółki z powieści Agaty Komosy-Styczeń „Ninja księżniczki. Różowa masakra”. A wszystko zaczęło się od różowych legginsów w filetowe gwiazdki znalezionych w chłopięcej szatni.
Podobno ważne jest, aby „kupić” uwagę czytelnika już pierwszym zdaniem i w tym przypadku autorka zrobiła to bezbłędnie: „Mieliście kiedyś osiem lat? No to pewnie wiecie, że nie jest fajnie. (…) Nie jestem już tam słodką przedszkolaczką. Taką mogącą robić wokół siebie bałagan, bo ciągle jest mała. I daleko mi jeszcze do nastolatki, która ma własny telefon i pomalowane paznokcie.”1 W tym momencie moja córka westchnęła i skomentowała krótkim: „Tak właśnie jest”, a ja już wiedziałam, że ona bardzo chce wysłuchać tej historii.
Już sam tytuł mówi nam co nieco o problematyce powieści. Bohaterki są księżniczkami ninja. Z jednej strony słodkie i dziewczęca, z drugiej silne, dociekliwe, a do tego trenują sztuki walki. Myślę, że Komosa-Styczeń doskonale uchwyciła w nim pewien paradoks kobiecości. Natomiast w trakcie fabuły dyskutując o barwach i stroju zastanawia się, co jest, albo nie jest, dziecinne. Dylemat bardzo charakterystyczny dla wieku bohaterek. Sama obserwuję to, jak dzieci zaczynają poważnieć, mieć swój styl. Dochodzi do tego coraz silniejszy związek, z grupą rówieśniczą i pewne trendy. Skarpetki z Psim Patrolem mogą okazać się powodem do śmiechu, ale te z Stichem to już szacunek. Bluza w kwiaty może być zbyt dziecinna i będzie musiała ustąpić gładkiej.
Bohaterki chcą dobrze. Chcą znaleźć właściciela różowych legginsów i obronić go przed ewentualnymi szykanami, jednak same poróżniają się. Na szczęście trafiają na fajnych dorosłych, którzy potrafią dobrać przykłady tak, aby przekonać je, że kolory są dla każdego i każdy ma prawo do własnego gustu.
Ja mam w domu taki egzemplarz, który „już wyrósł z różowego”, jednak ta książka w różowej okładce i z jakimiś – o zgrozo – księżniczkami bardzo się mojej M. spodobała. Widzę, że autorka genialnie uchwyciła problemy dzieci w wieku wczesnoszkolny, a do tego w sprytny sposób potępia wyśmiewanie, dręczenie i promuje szacunek. Polecam do czytania dziecku, jak i samodzielnego czytania przez dziecko. Większa czcionka wspaniale to ułatwia.
1 Agata Komosa-Styczeń, "Ninja ksieżniczki. Różowa masakra", wyd. Wilga, Warszawa 2026, s. 5.
[Egzemplarz recenzencki]






















