"Mali ludzie, wielkie emocje" Alyssa Blask Campbell, Lauren Elizabeth Stauble
Co rozumiecie przez pojęcie „inteligencja emocjonalna”? Czy świadomości emocji, przetwarzania ich można się nauczyć? Czy można się rozwijać w tym obszarze? Coraz więcej głosów mówi, że tak i że należy dbać o dziecięce emocje już od najmłodszych lat. Tak jak uczymy dzieci zakładać kurtkę, tak możemy nauczyć je radzić sobie z wybuchami złości. Jak to zrobić możemy przeczytać chociażby w poradniku „Mali ludzie, wielkie emocje” autorstwa dwóch doświadczonych pedagożek Alyssy Blask Campbell i Lauren Elizabeth Stauble.
Autorki wypracowały metodę Wspólnego Przetwarzania Emocji (WPE), ale ja bym się nie przywiązywała do tej nazwy. To co proponują Campbell i Staube wpisuje się w nurt oparty na świadomości emocjonalnej, regulacji i empatii. Zrozum emocje i to co z tobą robią, a nie je tłum – tak krótko mogę go podsumować. Generalnie pasuje to do współczesnego podejścia do wychowania, w którym rodzic ma być kierunkowskazem, ale też partnerem w dorastaniu. Ma pomagać, a nie musztrować. Ma być obok.
„Mali ludzie, wielkie emocje” to wspaniała, ciepła i empatyczna książka. Autorki przyjmują koleżeńska postawę. Przybijają „piątkę zrozumienia”. Mówią, że widzą z czym rodzic się mierzy. Tu nie ma mentora i ucznia, a raczej kawka z koleżanką, która już doświadczyła podobnych wyzwań i może nam coś poradzić.
Umiejętnie łączą specjalistyczne pojęcia z praktyką. Opisują przypadki, z jakimi zmierzyły się w swojej pracy, jak i wspomnieniami ze swojego domu rodzinnego. Mówią, że nie można odwzorowywać ich jeden do jednego, ale proponują też gros tabelek, jak można zamienić język na wspierający. Dokładają wszelkich starań, aby czytelnicy zrozumieli, dlaczego dziecko się tak zachowuje i co może chcieć przez to zachowanie powiedzieć. Nie zapomina też o opiekunach. Podkreślają moc zachowań poniekąd zaprogramowanych u nas w toku dorastania, ale też przypominają o zadbaniu o własny dobrostan. Nie straszą, a wspierają w – czasami wyczerpującej – drodze zrozumienia emocjo małych ludzi.
Mówimy tu o wychowaniu z szacunkiem. Bo to szacunek powoduje wzrost poczucia właśnej wartości . To co czuję, myślę jest ważne, więc i ja jestem ważny/a. Mam prawo być zły/a, bo moje plany nie wypaliły, ale potrafię sobie z tą złością dobrze poradzić. Takiej świadomości nie wypracowuje się w kilka dni. To nasza konsekwencja sprawi, że dzieci się tego nauczą. A takie poradniki, jak „Mali ludzie, wielkie emocje” pomogą nam tę konsekwencję wypracować.
[Egzemplarz recenzencki]




















